..., ponieważ Słowo Boże mnie zmienia PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
poniedziałek, 22 kwietnia 2013 17:51

Gdy zaczął się zbliżać czas, w którym mój kurs i ja mieliśmy przyjąć posługę lektoratu, zacząłem się zastanawiać, co ta posługa tak naprawdę mi da. Na początku, wydawało mi się, że jest to tylko taka formalność, która pozostała z bogatej tradycji Kościoła i która nic faktycznie nowego nie wniesie w moje życie. Wychodziłem z założenia, że nic w moim życiu się nie zmieni, w zewnętrznych posługach, w życiu duchowym, czy w relacjach z ludźmi. Myślałem sobie, że i tak już codziennie czytam Pismo Święte i zamierzam to czynić do końca życia. Mimo wszystko jak najbardziej chciałem uczestniczyć w pielęgnowaniu pięknej Kościelnej tradycji i przyjąć tą posługę.
 

 

Rozmyślałem nad tym, jaką rolę Pismo Święte ma w moim życiu. Po trzech lat codziennego czytania, ono powoli staje się moją potrzebą, podłożem mojej modlitwy. Czuję, że dzięki czytaniu słowa Bożego jest moja modlitwa coraz bardziej autentyczna. Podczas czytania nastawiam ucho na lekki powiew Ducha Świętego, osłuchuję, co dzisiaj pragnie mi powiedzieć i ciągłe się uczę tego słuchania.
W licznych wojnach Starego Testamentu, Bóg uczy mnie walczyć o dobro. Zabijając wrogów mej duszy otwiera jej drogę do siebie. Daje mi na własność Ziemie Obiecaną. Prorocy mnie upominają, pokazują mi moją przewrotność, pomagają formować sumienie. Psalmy uczą mnie modlitwy. Pomagają mi rozmaite sytuacje codzienności przeżywać z Bogiem. Psalmy stają się językiem, w którym moja dusza zwraca się do Boga. W Nowym Testamencie mogę już w bardziej bezpośredni sposób poznawać mego Mistrza. Na początku Nowego Testamentu, w łonie Maryi, Słowo okazało swoją skuteczność stając się ciałem. Tak też, chce się wcielić w każdym kto czyta Pismo Święte, przystępując mu z wiarą.
 

 

Jezus, słowo wcielone, chce się z nami dzielić, chce się dzielić samym sobą. Na ostatniej wieczerzy, udzielił nam siebie dając nam swoje ciało do spożycia i czyni to do dzisiaj. W podobny sposób, udziela nam się, dając nam się poznać w swoim słowie. Podobnie jak kapłan łamie jego ciało, lektor łamie wcielające się słowo.
W swoim słowie Jezus daje nam się poznać we właściwy sposób. Także, w swoim słowie, pokazuje nam prawdę o nas i odkrywa doskonałe plany Boga wobec świata. Jezus chce abyśmy Go poznawały szukając Go cały czas na nowo i dając mu miejsce w swoim życiu. To jest bardzo ważne: znaleźć dla tego słowa, które Bóg nam daje właściwe miejsce w swoim życiu. Dlatego czytanie Pisma Świętego nie może się skończyć na samym czytaniu, a lektor nie może być wobec niego bierny. Trzeba dołożyć starań, abyśmy zachowali go w swoim sercu, tak jak to wiernie czyniła Maryja. I wtedy możemy doświadczyć jego skuteczności.
 

 

Na kartkach Ewangelii czytamy, jak Jezus za swojego ziemskiego życia, dzięki skuteczności swojego słowa powołuje uczniów i oni się odzywają, mówi do grzeszników i oni się nawracają, chory uzdrawiają, złe duchy odstępują. To wszystko czyni także dzisiaj. Ja doświadczyłem tej siły. Właśnie, dlatego chcę przyjąć posługę lektoratu, ponieważ Słowo Boże mnie zmienia. Lektor nie jest tylko ten, który czyta, lecz także świadczy o skuteczności Słowa Bożego. 
Święty Paweł porównuje słowo Boże z mieczem i jest to najbardziej trafne porównanie. Skalpel chirurga wchodzi w ciało i tnie go, co pozwala zbadać prawdziwy stan zdrowia i usunąć choroby. Tak Słowo Boże wchodzi w duszę, rozdziera ją i rozświetla. Dłuto rzeźbiarza, za każdym uderzeniem młotka odłamuje kawałek kamienia, nadając mu właściwy kształt. Tak Bóg nas rzeźbi poprzez swoje słowo. To jest długi i nieraz bolesny proces. Na każde z mnóstwa uderzeń młotka, trzeba się zgodzić.
 

 

Czytając Pismo Święte, doznałem całą gamę uczuć i stanów emocjonalnych: od bólu, gniewu i smutku aż do ogromnego zachwytu i uniesienia duszy. Jezus swoim słowem pocieszał strapionych i ganił faryzeuszy.  Okazywał im miłość pokazując im prawdę. Tak też jest ze mną. Chociaż, nie jest zawsze łatwo przyjąć prawdę o sobie, wiem że Bóg mi pokazuje tą prawdę dlatego że mnie kocha. Staram się w to uwierzyć.
Nie ma nic piękniejszego, niż swoją przyjaźń z Bogiem, zawieraną poprzez słowo, dzielić z innymi. A skoro nikt nie może dać drugiemu, czego sam nie posiada, albo pomagać szukać, czego sam nie znalazł, lektor musi być miłośnikiem Słowa. Codziennie musi podejmować trud szukania kropli wody na pustyni, perły w cierniu lub malutkiej wyspy w oceanie. Dlatego Kościół chce mieć swoich lektorów, ten pierwszy stopień w głoszeniu tego drogocennego skarbu, jej powierzonego. Ja chcę przyjąć ten nowy status, z którym wiąże się także posłanie. Nie tylko posłanie do czytania tekstów Pisma Świętego dla ludu, lecz najpierw przeżywanie tego słowa codziennie sam na sam z Bogiem i życie tym słowem na codzień.

 

 

AUTOR:  br. Mario

 

ŹRÓDŁO: