(Nie)głupie pytania... PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 29 listopada 2012 16:15

Są pytania, które człowiek zadaje, choć nigdy nie uzyska na nie w pełni zadowalającej go odpowiedzi. Znakami zapytania pokryta jest cała nasza poczciwa ziemia, ta z pod znaku Miłoszowego Urlo jak i ta, która wydawała się "obiecaną". Życie nasze oddycha znakami zapytania, żywi się nimi, upaja, czasami prowadząc nas triumfalnie na samo dno rozpaczy.


Pytamy się o wszystko, pytamy się o wszystkich, pytania wyznaczają tor człowieczego itinerarium, zmieniają bieg historii, naznaczają sensem cywilizację. I choć nie wszystkie pytania odnajdują odpowiedzi, właśnie umiejętność stawiania pytań staje się nader często naszą wręcz bosko-ludzką drogą szukania prawdy, prawdy o sobie, o życiu i śmierci, prawdy o świecie w którym żyjemy, wreszcie prawdy o wieczności, którą wyczuwamy, choć tak mocno pachnie ona tajemnicą, nie do przeskoczenia...

 

W rozpoczynającym się i trwającym dziewięć miesięcy Adwencie Maryi - też padło pytanie. Maryja, która dowiaduje się o swojej brzemienności i macierzyństwie - lekko zbita z tropu pyta się Anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża"? To znaczy tyle co: Jak to możliwe, skoro jestem dziewicą?... I pada odpowiedź, która choć na pierwszy rzut oka wydaje się nam sensowna, dla Maryi tamtego dnia mogła się wydawać niezrozumiała doszczętnie. Duch Święty... Ma na niej spocząć... Moc Najwyższego ma ją okryć... Odpowiedź Anioła zbyt wiele nie rozjaśniła. Nie mniej jednak Maryja odpowiada: cokolwiek się stanie, niech się stanie, skoro dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych...

 

Kolejny cichy bohater ewangelicznego Adwentu to św. Józef. Tak, właśnie Józef, którego Bóg stawia przy Maryi i którego wciąga w adwentowe oczekiwanie na Tego, który czyni wszystko nowym. Józef też się pytał. Ileż w tamtych dniach musiało przelecieć przez jego głowę pytań. Cóż z tego, że jak zauważa św. Mateusz - był mężczyzną prawym? I choć nie chciał narazić małżonki na zniesławienie jego decyzja o oddaleniu potajemnie Maryi podszyta jest lękiem (o swoje dobre imię), psychiczną dezorientacją, duchową niemocą - mówiąc krótko: chłopisko czuło się zagubione...

 

Co na to Bóg?... Bóg odpowiadał mu na pytania we śnie. Na tyle mocno i sugestywnie, że zbudziwszy się ze snu Józef zmienia decyzję i bez zbędnych już pytań pozwala Bogu przeprowadzać swój plan.

 

Dzisiejsza Ewangelia pełna jest znaków zapytania (por.Mt21,23-27). Faryzeusze pytają Jezusa, Jezus pyta faryzeuszów. Ani faryzeusze ani Jezus na zadane pytania w pełni nie odpowiadają. To znaczy odpowiadają, ale z różnym parametrem szczerości. Faryzeusze znają odpowiedź, ale się jej boją. Kłamią mówiąc - "nie wiemy". Jezus też zna odpowiedź ale nie kłamie odpowiadając. Bo skoro "nie wiecie" wiedząc, to po co zadajecie głupie (bo zakłamane) pytania...

 

Pytanie może być głupie, bo nie szczere. Także to zadawane samemu Bogu. Pytania wartościowe, bo szczere - są owocem równie szczerego poszukiwania prawdy. Kiedy się o coś chcesz Boga spytać, pomyśl wpierw, czy nie znasz już odpowiedzi (bo najczęściej znamy odpowiedź, choć piekielnie się jej boimy). A kiedy nie znasz odpowiedzi, czekaj cierpliwie. Bóg ci w końcu odpowie, jeśli szczerze i uczciwie do problemu podchodzisz... Odpowie ci, nawet jeśli trzeba będzie przysłać anioła, albo przyjść do ciebie we śnie. Ale o jedno nas dzisiaj Chrystus prosi: dajcie Bogu szansę na odpowiedź w swoim czasie.

 

Ten, który przyjdzie niebawem - na wszystko tobie odpowie. No, może z małym wyjątkiem. Na głupie pytania odpowiedzi nie uzyskasz... Bo i po co?... Skoro znasz odpowiedź...

 

AUTOR :  Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

 

ŹRÓDŁO :  http://www.sorkovitz.blogspot.com