KRÓLESTWO NIE Z TEJ ZIEMI PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 03 stycznia 2013 21:55

W modlitwie „Ojcze nasz”, która ma eschatologiczny charakter, prosimy: „Przyjdź Królestwo Twoje” i zaraz potem dodajemy: „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mt 6,10). O co się zwracamy w tej prośbie i czy modlitwa wystarczy? A w ogóle, co to jest Królestwo Boże i w jaki sposób przychodzi? Czy jest królestwem dla wszystkich czy tylko dla wybranych? A jeśli dla wybranych, to co jest kryterium przynależności i kto je określa? Jak kategorie właściwe ziemskim królestwom mają się do Królestwa Bożego? Jak należy rozumieć oczywisty paradoks, że coś, co przynależy do innej rzeczywistości, ma się pojawić i przetrwać w tym świecie aż do Paruzji, czyli ponownego przyjścia Chrystusa? Św. Cyprian, biskup Kartaginy, mówi, że „Królestwo Boże może oznaczać samego Chrystusa” (De dominica oratione,13).

 

Jeśli Królestwo Boże ma przyjść do nas, to ciągle musimy być otwarci i wyczekujący, ponieważ nigdy nie wiemy, którędy, kiedy i w jaki sposób Bóg nawiedzi nasze życie. Do każdego miasta czy wioski prowadzą co najmniej dwie drogi, czasem więcej, i cała trudność polega na tym, że nie wiemy, którędy Chrystus zechce przyjść jako fundator, budowniczy, obrońca i sługa Królestwa Bożego. Czujność i otwartość to klucze, które mamy w swoich rękach. Jezus rozpoczynając swoje nauczanie mówi: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15).  Nawrócenie oznacza, że nie wykluczamy żadnej możliwości i niczego nie możemy być pewni, poza tym jednym, że Bóg chce, by królestwo osiągnęło zamierzoną pełnię w każdym z nas bez wyjątku. Nikt nie może się czuć wykluczony, zapomniany czy pominięty. W tym projekcie jest miejsce dla każdego. To jedyny projekt w historii świata, który nie ma żadnych kryteriów skazujących!

 

Chrześcijanie, modląc się o Królestwo Boże, nie myślą tylko o sobie. Proszą o nie dla wszystkich, także dla niewierzących, a nawet dla swoich nieprzyjaciół; dla wszystkich, którzy cierpią w pustce i bezsensie, w zagubieniu, buncie i rozpaczy! Św. Faustyna mówiła: „Im większy grzesznik, tym ma większe prawo do Bożego miłosierdzia”. Im większy grzesznik, tym większa potrzeba, by doprowadzić go do królestwa życia. Im większy grzesznik, tym większą walkę trzeba stoczyć w sobie i wokół siebie, dla siebie i dla innych! W Katechizmie czytamy: „Triumf Królestwa Chrystusa nie nastąpi bez ostatniego ataku mocy zła” (KKK 680). A oto przykład. Nie wszystkim znany jest pewien istotny epizod z życia papieża Leona XIII. Dnia 13 X 1884 roku po odprawieniu Mszy Świętej papież wpadł nagle w ekstazę, wpatrując się w jakiś niewidzialny punkt znieruchomiał. Pytany, co było przyczyną tego doznania, odpowiedział, że w wizji słyszał rozmowę szatana z Chrystusem:

 

Szatan – Mogę zniszczyć Twój Kościół!

Chrystus – Spróbuj tego dokonać.

Szatan – Potrzebuję na to czasu.

Chrystus – Wybieraj.

Szatan – Wybieram wiek XX.

 

Poruszony papież ułożył modlitwę do św. Michała Archanioła, którą polecił odmawiać wszystkim kapłanom na zakończenie każdej Mszy Świętej. Niestety,  po Soborze Watykańskim II w większości świątyń przestano odmawiać tę modlitwę i pojawił się kryzys Kościoła. Czy to tylko przypadkowa zbieżność dat, czy zupełnie nieprzypadkowa zależność? Nawet wszystkie przypowieści o Królestwie Bożym, niezwykle piękne imetaforyczne, nie mówią o nim wszystkiego. Słucha się ich z niekłamanym podziwem i wzruszeniem do momentu, w którym trzeba stoczyć zasadniczą walkę. Staje do niej Jezus Chrystus w Świętym Mieście Jeruzalem, które chce mieć tzw. „święty spokój”. Rzymianie też nie chcą żadnych rozruchów. Pax Romana nie przewiduje żadnych niepokojów. Ktokolwiek staje się ich źródłem  na własnej skórze musi poczuć siłę imperium. Racja stanu jest ponad wszystko, a Piłat okazuje się jednym z tych, którzy mają to egzekwować. W przedziwny sposób żydowska sprawiedliwość wymierzona zostaje rzymskim narzędziem.

Zadziwia nagła jedność różnych, obcych, a nawet wrogich sobie światów.  Przesłuchanie w pretorium nie wykaże żadnej winy Jezusa, a mimo to zapadnie wyrok skazujący. Ta nielogiczność ma swoją ukrytą logikę. Wcześniej Jerozolima odrzuciła wielu proroków, w tym sensie odrzucenie Jezusa nie jest niczym wyjątkowym, raczej wpisuje się w długą i mało chwalebną tradycję Świętego Miasta. Wyjątkowy jest natomiast Chrystus.

 

Kanadyjski medioznawca Marshal McLuhan (1911 – 1980), zwany Sokratesem ery Internetu, uważa, że „…Chrystus to jedyny przypadek, o którym możemy powiedzieć, że medium i przekaz są jednym i tym samym. Nigdy żadne inne medium nie jest tak w pełni przekazem, bo nigdy nie jest ono – jak Chrystus – Bogiem objawiającym się człowiekowi”. Królestwo miłości, samym faktem istnienia, demaskuje wszystkich swoich konkurentów i  wrogów. Piłat jest całkowicie z innego świata. Nie czyta proroctw. Nie rozumie historii zbawienia. Dekalog jest mu praktycznie obcy, a przymierze z Góry Synaj całkowicie nieznane. Wychowany został wedle innych wzorców i  zasad. Czy więc można dziwić się jego decyzjom i wyborom? Ma decydować o czymś, czego nie zna; co przychodzi z zewnątrz i kompletnie zaskakuje wszystkich. Ta niezamierzona ignorancja jest jego alibi. Pyta zadziwiony – „Czy ja jestem Żydem?”- żeby to rozeznać. Świadectwa, które wyda o sobie Jezus, Piłat nie zrozumie, ale nie można powiedzieć, że je odrzuci. Pozostanie na zewnątrz wielkiej tajemnicy. Ale czy tylko Piłat?

 

AUTOR:  Ks. Ryszard Winiarski

 

ŹRÓDŁO:

Poprawiony: piątek, 03 maja 2013 01:10