o. Ludwik Kaszowski
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
wtorek, 30 października 2012 19:10 |
|
Po wielu latach zdecydowałem się pojechać na Bachledowkę – na doroczne, tygodniowe rekolekcje zakonne. Wieczorem, w 29 niedzielę zwykłą, dotarliśmy na miejsce. Było już ciemno. Wzniesienia Pogórza Gubałowskiego subtelnie zarysowane w świetle księżyca, dobiegającego drugiej kwadry, rozgwieżdżone niebo, i rozsypane po ciemnych wzniesieniach świetliste punkty domostw i przysiółków… Od strony Bańskiej zjechaliśmy do Czerwiennego, by następnie wspiąć się Drogą Prymasa Tysiąclecia na wierzchołek Bachledówki (947 m n.p.m.). Droga poszerzona i wyasfaltowana, przybyło wiele nowych i obszernych domów, w budowie wielki hotel... Na rekolekcje przybyło ok. 40 paulinów, w większości znanych mi, chociaż wciąż mam trudności z rozpoznaniem imion, nazwisk i miejsc pobytu zakonnych współbraci.
|
|
Więcej…
|
|
|
Otwórz, Panie, nasze serca! Przemień ‘Rok Wiary’ w rok łaski! |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
wtorek, 23 października 2012 00:03 |
|
Jesienne chłody i przymrozki zabrały się do żmudnej pracy – tyle tysięcy liści pomalować, a każdy w innym układzie i odcieniu złota…? Trzeba być, zaiste, wielkim, wyjątkowym kolorystą, bo przecież nie ma dwóch jesiennych liści podobnych do siebie… Nie wystarczą kolory w milionach odcieni. One wszystkie razem muszą tworzyć jedną, harmonijną całość, by każdego, kto spojrzy na ten naturalny złoto-żółty pejzaż, zauroczyć, by nie wypowiadając słowa westchnieniem wypowiedział swoje zadziwienie: ‘Panie, jakie to piękne, jak Ty to uczyniłeś?’
|
|
Więcej…
|
|
Urlop w „trójkącie miłosierdzia” |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
wtorek, 09 października 2012 09:47 |
|
Na początku sierpnia zrealizowałem część urlopu, może już siódmy albo ósmy raz w miejscu niezwykłym, które od lat przyciągało moją geograficzną wyobraźnię, ale przede wszystkim, w trudny do sprecyzowania sposób, inspirowało mojego ducha. Kolejny raz odwiedziłem Međugorje. Gdy w roku 2002 pierwszy raz z zaciekawieniem patrzyłem na kotlinę pokrytą czerwonymi, laterytowymi glebami, położoną u podnóża dwóch wapiennych grzbietów, oczami przyrodnika starałem się rozpoznać jakieś przestrzenne prawidłowości tego skrawka Gór Dynarskich. Dwa równoległe grzbiety, oddzielone dolinną przełęczą, biegną ku południowemu wschodowi i urywają się nad malowniczym kanionem rzeki Neretwy. Wyższy z nich, owysokości 649 (lub 620) m npm, góruje nad Međugorjem w wierzchołku Križevac, gdzie w 1933 roku ustawiono 8,5 metrowy, betonowy krzyż. Niższy o jakieś 100 m grzbiet Crnica, zasłynął w ostatnich trzydziestu latach, gdyż w jego dolnej części, zwanej Podbrdo, ponad wioską Bijakovici, należącą do parafii św. Jakuba w Međugorje, w 1981 roku objawiła się miejscowym dzieciom Matka Boża.
|
|
Poprawiony: wtorek, 09 października 2012 13:11 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
sobota, 06 października 2012 23:52 |
|
29-09-2012
Przez otwarte okno, złotymi kolorami drzew na tle bezchmurnego błekitu nieba, wpada do mego pokoju polska jesień. Jezus, z wyciągnietymi ramionami i odkrytym, płonącym z miłości sercem, wpatrzony jest w drzwi wieruszowskiego Sanktuarium.
Ja wracam myślami do međugorskiego ‘trójkąta miłosierdzia’ i równocześnie proszę Miłosiernego Jezusa Pięciorańskiego o zdrowie dla ciężko chorego na serce dwutygodniowego Kubusia i też chorego na serce 10 dniowego Michałka. I jeszcze dwie prośby do modlitewnego pakietu dołączam - o zdrowie i życie dla dwóch ciężko chorych matek – Krysi oraz Anety.
|
|
Poprawiony: niedziela, 07 października 2012 14:01 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
wtorek, 18 września 2012 20:43 |
|
AUTOR : Ojciec Ludwik Kaszowski
Za tydzień minie rok jak pojawiłem się w Wieruszowie. Odszedłem z Mochowa nad Osobłogą, pojawiłem się w nowym miejscu – nad Prosną. Rocznice są okazją do refleksji nad upływającym czasem. A czas płynie jak woda w Osobłodze i Prośnie – niby ta sama, a przecież wciąż inna, przemieszczająca się i zmieniająca miejsce, ciągle w ruchu. Czas jest jak potężna wierzba, rosnąca przed moim oknem na brzegu Prosny. Wzrasta ku niebu, próbując objąć je swoimi potężnymi konarami i równocześnie pochyla się coraz mocniej ku rzece, by zanurzyć się w niej swoimi gałązkami życia. Czas jej istnienia rozpięty jest pomiędzy niebem i wodą. Ale ktoś naznaczył farbą na pniu jej ostateczny czas - kres. Wydał wyrok. Pewnego poranka przez okno wpadnie do mojego pokoju więcej światła, ale pięknego drzewa, które pokochałem, już nie będzie. Człowiek ma swój czas i woda w rzece, i stara wierzba też mają swój czas. Wszystko się zmienia i przemija, odchodzi i odpływa.
|
|
Poprawiony: piątek, 21 września 2012 23:42 |
|
Więcej…
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 7 z 7 |