|
Wpisany przez Beata
|
|
piątek, 04 października 2013 13:03 |
|
Rachunek sumienia jest dialogiem o wzajemnej miłości. Jest „rozliczaniem się” z miłości. Warunkiem dobrze odprawianego rachunku sumienia jest uprzednie doświadczenie miłości Boga. Praktyka rachunku zakłada, że wierzymy głęboko, iż Bóg zakochał się w człowieku. Najpierw nasycamy się miłością Boga. Podziwiamy jego bezwarunkową akceptację i hojność wobec człowieka ujawniającą się w Jego darach. Tak rozumiany rachunek sumienia nie sprowadza się do przykrej praktyki, w której człowiek miałby się czuć poniżony i upokorzony przez Boga lub przez siebie samego. Spojrzenie na nas samych i całą naszą historię życia, nawet, jeżeli znajdujemy w niej dużo chaosu i zagubienia, nie będzie przygniatającym doświadczeniem, kiedy ujrzymy najpierw miłość Boga do człowieka, kiedy odkryjemy, że miłość ta nie zależy bezwzględnie od ludzkiej postawy.
Od doświadczenia miłości Boga przechodzimy do refleksji nad naszą miłością do Niego; pytamy siebie, jaka była, jaka jest i będzie nasza odpowiedź.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Beata
|
|
wtorek, 10 września 2013 21:57 |
|
Jaka jest moja wiara takim i jestem człowiekiem.
Kim jest dla mnie Pan Bóg?
Kim jest ten Ten, który stworzył niebo i ziemię, który uczynił człowieka królem stworzenia i wszechmocną ręką wyzwolił naród wybrany z rąk Faraona?
Kim jest Ten, który dawał zwycięstwo wojskom izraelskim, niosącym na przedzie Arkę Przymierza, a w niej złożone tablice kamienne z dziesieciorgiem Przykazań.
Kim jest Ten, który porzucił zaszczyty niebieskie stając się jednym z nas, bezbronnym dziecięciem, dla którego nie było miejsca?
Kim jest Ten, który pozwolił się wydać pocałunkiem przyjaciela, pojmać oprawcom, ubiczować a następnie ukrzyżować?
Kim jest Ten, który pozostał pod postaciami chleba i wina, by krzepić siłę ducha pielgrzymów niebieskiej ojczyzny?
Kim jest Ten, który a sakramencie pokuty pochyla się w geście przebaczenia i uzdrawia poranione serca z ran przegranych wyborów?
Czy to wszystko wystarczy, aby Go naprawdę pokochać i uznać, że bez Niego nie ma życia, nie ma szczęścia i nie ma przyszłości?
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Beata
|
|
czwartek, 05 września 2013 14:18 |
|
Któż z nas od wczesnego dzieciństwa nie modlił się do swego anioła stróża? Kim on jest? Można powiedzieć, że to anioł „indywidualny", „osobisty", który jest uosobieniem Opatrzności Bożej w stosunku do każdego z nas.
W Starym Testamencie była idea, że Michał Archanioł strzeże Izraela, a inni aniołowie troszczą się o inne narody (Dn 10, 13-21b), że jest anioł przymierza, że specjalni aniołowie kierują gwiazdami, naturą, porami roku i że jest anioł państwa, anioł wojska, anioł rodu, anioł domu itd. W Nowym Testamencie uwyraźniła się prawda, że każdy Kościół lokalny ma swego anioła stróża (Ap1, 20). A wreszcie dojrzała prawda, że każdy człowiek ma swego anioła opiekuna i stróża, a raczej anioła towarzyszącego, posługującego od Boga specjalnie tej oto osobie: tobie i mnie. I czyni to od momentu twego poczęcia aż do twojej śmierci. O aniołach stróżach słyszymy w dzisiejszej liturgii: „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa". To z Księgi Wyjścia. I z Ewangelii: „Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie". (Mt 18, 10).
|
|
Poprawiony: czwartek, 05 września 2013 14:32 |
|
Więcej…
|
|
Uświęcenie przez Eucharystię |
|
|
|
|
Wpisany przez Beata
|
|
niedziela, 01 września 2013 14:40 |
|
Życie człowieka ma charakter sakramentalny. W nim uobecniają się w tajemniczy sposób śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Kto poświęca swe życie poszukiwaniu i służbie największym wartościom, jakimi są prawda i dobro, ten – nie zdając sobie nawet sprawy – uobecnia Paschę Chrystusa w swojej własnej wolności i w niej uczestniczy. W ten sposób urzeczywistnia się jego zbawienie. Prawdziwe życie człowieka nosi na sobie znamię paschalnej ofiarności. Jest ofiarne i dlatego właśnie – paschalne. Momenty pozornego uśmiercenia własnej wolności w wyborze dobra i prawdy okazują się w rzeczywistości jedynie drogą do nowej, jakości życia i duchowego zmartwychwstania. Na tym polega uczestnictwo w paschalnej tajemnicy Chrystusa, a więc zarówno w Jego śmierci, jak i w zmartwychwstaniu.
Ofiarny charakter ludzkiego życia to coś znacznie więcej niż życie nacechowane umartwieniem i wyrzeczeniem, nieuchronnie związanymi z wyborem dobra i prawdy. Nieuleganie kaprysom wolnej woli oznacza z pewną trudnością trudne doświadczenie wewnętrzne.
|
|
Więcej…
|
|
Potrzeba pokory w patrzeniu na swoje życie |
|
|
|
|
Wpisany przez Beata
|
|
piątek, 30 sierpnia 2013 11:28 |
|
Wartością jest, jakość ludzkiego życia, życie duchowe, podobanie się Bogu, bojaźń Boża. Żyjąc nie można zapominać o przyszłości, o wieczności. Mądrością jest poznanie siebie, jako słabego. Dojście do tego stanu poznania, odczuwania, to nie tylko mądrość, lecz i moc ducha, która zostaje nam dana. Idąc do innych zdążamy, jako słabi, mali, niedorastający do zadań. Nasza niemoc umożliwia przepływ mocy Bożej przez nasze serce i posługiwanie. Bóg angażuje w swoje plany to, co małe, słabe, lecz prawdziwe, pokorne.
Pochwały ludzkie mogą wprowadzić człowieka w stan chwilowego, złudnego pocieszenia. Nie są jednak trwałe, nie pozostawiają śladu w postacie siły do przeciwstawiania się złu. Im większa jest w człowieku świadomość własnej słabości, a zarazem bezinteresownej miłości Boga, ludzkie pochwały ani mu nie pomogą ani też nie mogą zaszkodzić. Pochwały, które do nas docierają winny zostać skierowane na chwalenie Pana. Nie bronimy się przed nimi, ale też ich nie oczekujemy. Oczekiwanie uznania sprowadza rozczarowania, odczucie pominięcia, a tym samym bolesnego osamotnienia.
|
|
Poprawiony: piątek, 30 sierpnia 2013 12:43 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
środa, 21 sierpnia 2013 16:51 |
|
Być Królową, to być Służebnicą. Służba innym jest aktem radości. Gdy służymy w radości, doświadczamy smaku życia. Radość jest umocnieniem na taki czas w życiu, w którym przyjdzie smutek. Królować, to budzić życie w drugim człowieku, wyzwalać życie. Królowanie Maryi, jak doświadczamy je w naszej wierze, polega na ukazywaniu wartości człowieka, a nie poniżaniu go. Nie trzeba innych pomniejszać, aby poczuć się kimś ważnym, znaczącym, wyjątkowym.
Królowanie Maryi, to nic innego, jak świadczenie dobra tym wszystkim, których zlecił Jej Syn pod krzyżem. Troska o tych, których umiłował Jezus Chrystus, jest treścią życia Królowej, Pani i Matki. Maryja nas poprzedza, prowadzi, pociąga nas do siebie, zachęca do pójścia za sobą. Maryja Królowa budzi w nas pragnienie życia, które nie przemija. Królowa to ta osoba, która kieruje człowiekiem, kieruje innymi dlatego, ponieważ oni tego chcą. Jaki jest cel takiego kierowania, przewodniczenia? Otóż ten, aby obudzić w człowieku chęć rozwijania siebie, własnych zdolności, a także służby wobec innych.
|
|
Poprawiony: poniedziałek, 16 września 2013 12:02 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
niedziela, 04 sierpnia 2013 02:36 |
|
Lenistwo intelektualne
Powszechnie znane jest powiedzenie: „Gdy rozum śpi, budzą się demony”. Rzeczywiście, wystarczy bezmyślność lub lenistwo intelektualne, by człowiekiem, wspólnotą ludzi, narodem, cywilizacją, a nawet Kościołem zawładnęły jakieś demony. Mogą być to demony uprzedzeń, pomówień lub krzywdzących stereotypów czy też złośliwy, natrętny demon zachowań inkwizytorskich albo demon chciwości, który w miejsce „być” inteligentnie i chytrze wstawia „mieć”. Innym razem pojawi się demon narcyzmu, z towarzyszącą mu najczęściej straszliwą zniewieściałością i skłonnością do zadawania bólu bliźnim, których jedyną winą jest ich obecność lub demon zaślepienia, który pozostaje głuchy na jakąkolwiek argumentację czy wreszcie demon gniewu, sprawiający, że człowiek staje się niszczycielskim monstrum, gotowym zabijać i burzyć cudze światy w imię swoich megalomańskich ambicji itp.
|
|
Poprawiony: niedziela, 04 sierpnia 2013 03:09 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
poniedziałek, 08 lipca 2013 11:01 |
|
Przypatrzcie się, w jaki sposób czyści się przedmioty miedziane:
pociąga się je gliną, a więc czymś, co je brudzi, co zabiera im blask;
ale po takim zabiegu lśnią jak złoto. Otóż pokusy są dla duszy taką właśnie gliną;
służą one do tego, by w duszy zabłysły cnoty przeciwne tym pokusom.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus
Czasami któryś ze współbraci żartując, wyjaśnia w prosty sposób przyczynę pojawiania się na skroniach siwych włosów: "każdy siwy włos na głowie, to przezwyciężona pokusa". Gdyby tak było, każdy starszy człowiek ze szronem na głowie uchodziłby za mocarza duchowego i szczyciłby się siwizną. Rzeczywistość wydaje się bardziej złożona, zwłaszcza, iż wędrujemy do wnętrza ludzkiej duszy do sumienia, do tego, co nas konstytuuje w jedności psycho-fizyczno-duchowej. Czym innym jest na przykład pokusa od doznania psychicznego i niedojrzałości uczuciowej tak łatwo niekiedy mylone i utożsamiane. Dochodzi ponadto tajemnica złego - ojca kłamstwa, który na wszelki sposób chce dotrzeć do człowieka, wybierając to, co w nim najsłabsze. Sięgnijmy do Źródła Życia - słowa Boga, by lepiej odkryć siebie i swą duchową drogę.
|
|
Poprawiony: poniedziałek, 08 lipca 2013 11:37 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Beata
|
|
niedziela, 07 lipca 2013 14:04 |
|
Przemawiając do młodzieży akademickiej podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski, papież Jan Paweł II powiedział: „Ogromnie wiele zależy od tego, jaką każdy z was przyjmie miarę swojego życia, swojego człowieczeństwa. Wiecie dobrze, że są różne miary(...). Odważcie się przyjąć tę miarę, którą pozostawił wam Chrystus w wieczerniku Zielonych Świąt, a także w wieczerniku naszych dziejów.” Jest to miara Jego cierpień i krzyża zbawczego, miara dorastania do Pełni. Antropologia chrześcijańska podkreśla z naciskiem, że człowiek podczas swojej doczesnej egzystencji nie jest jeszcze w pełni sobą. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że jako człowiek jest wciąż Marcelowskim homo viator ; jako stworzenie jest z natury „w stawaniu się” i to „w stawaniu się” coraz doskonalszym. W swojej egzystencjalnej tęsknocie ciągle żyje jak gdyby „przed sobą” i „poza sobą”, wybiegając w przyszłość i będąc w ciągłym napięciu między tym, co jest i czym jest, a tym, co będzie i czym ma być. Doprowadza to do tego, że człowiek doznaje pewnej dezintegracji i nie przeżywa w pełni swojego istnienia, jak również nie realizuje w pełni swojej osoby. Inaczej mówiąc – jest on ciągle „niewykończony” i ciągle wzrasta w doskonałości wewnętrznej, staje się coraz bardziej sobą, coraz bardziej pełnią osoby:
|
|
Poprawiony: niedziela, 15 listopada 2015 15:38 |
|
Więcej…
|
|
Na krzyżu o młodych trzeba nam powalczyć |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
poniedziałek, 01 lipca 2013 21:13 |
|
Pomyślałem sobie wczoraj... że Pan Jezus przegrywa czasami w sercach młodych z jeziorem Miedwie (jest upalnie, więc jedźmy nad wodę, co tam Msza, co tam bł. Jose...), że przegrywa z piwkiem, z grą komputerową, że przegrywa czasami z dziewczyną, albo chłopakiem, że przegrywa z kumplami... i źle pomyślałem. Bo nie przegrywa. To młodzi wtedy przegrywają. Dają się uwieść. I wcale nie Jezusowi. Bóg zwycięża. Jego MOC zwycięża, także w naszych słabościach. Marnotrawienie łaski... to dramat, rozłożony na wiele lat. Dziś jedno wypięcie na Boga, jutro dwa... A Bóg cierpliwie czeka. Oczywiście, kiedy już diabeł dopełnia dzieła i z człowieka robi "bezrozumne" zwierzę, kiedy młody człowiek już przestaje być młody i jest dorosły, odkrywa nagle, że dalej jest chłopcem, lub że dalej jest dziewczynką....
|
|
Poprawiony: wtorek, 02 lipca 2013 00:52 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ32-VAD
|
|
czwartek, 13 czerwca 2013 09:16 |
|
„Znak oczyszczenia pamięci: domaga się on od wszystkich, aby w akcie odwagi i pokory uznali błędy tych, którzy nosili i noszą miano chrześcijan” – napisał Jan Paweł II w bulli „Incarnationis Mysterium” ogłaszającej Wielki Jubileusz Roku 2000. Jest do nas skierowane zaproszenie i powołanie do nawrócenia. Wymaga ono wniknięcia w siebie i odczucia potrzeby powrotu do domu Ojca. To wniknięcie winno dokonać się przez rachunek sumienia. Stajemy bowiem wówczas w obliczu prawdy o swoim życiu i dzięki temu dostrzegamy odległość, jaka dzieli nasze czyny od ideału, który sobie wyznaczyliśmy.
Nasz grzech mógł doprowadzić do tego, że Duch Święty nie mógł działać w sercach wielu ludzi. Przez nasz brak wiary, wiele osób mogło pogrążyć się w zobojętnieniu i oddalić od prawdziwego spotkania z Chrystusem. Jesteśmy powołani, aby wobec Boga i wobec ludzi skrzywdzonych przez nasze postępowanie wziąć na siebie ciężar popełnionych błędów.
|
|
Więcej…
|
|
|