o. Ludwik Kaszowski
O Zachariaszu i Janie, o Mateuszu i Zofii… PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
poniedziałek, 08 lipca 2013 09:56

Od 8 maja zaniemówiłem, nie mogłem wypowiedzieć myśli, które gdzieś w głębi serca tłukły się bezradnie, nie rozumiejąc samych siebie. Egzystencjalny bezruch, pomimo że minione prawie dwa miesiące wypełnione były licznymi wydarzeniami, nie dawał mi spokoju. A może nie chciałem, może lękałem się niespokojne myśli naruszyć słowem? Słowo nigdy nie jest w stanie opisać i wypowiedzieć myśli o przeszłości i jeszcze mniej zrozumiałe myśli o nacierającej z wielką mocą przyszłości.

 

Kiedy 8 maja, zanurzony w słońcu siedziałem na schodach przed klasztorem i wsłuchiwałem się w złowrogi warkot pił mechanicznych, wycinających drzewa na przeciwległym brzegu Prosny, nie dopuszczałem myśli, że najpiękniejsza wierzba przed klasztorem, która utrwaliła się mocno w mojej wyobraźni a jej obraz zapisałem na setkach fotografii, w najbliższym czasie może przestać istnieć.  

 

Poprawiony: poniedziałek, 08 lipca 2013 10:15
Więcej…
 
Wytrwajcie w miłości Mojej!...aby radość wasza była pełna PDF Drukuj Email
Wpisany przez Beata   
czwartek, 09 maja 2013 12:22

 

Usiadłem przed klasztorem na kamiennych schodach, oparłem się o rozgrzaną białą ścianę i zamknąłem oczy, bo oślepiające słońce nie pozwalało na nic innego. Upalne, znieruchomiałe powietrze sprawiało mi wyraźną przyjemność, poczułem zapach lata, chociaż to dopiero początek maja. Granitowe schody promieniowały gorącem. Zacząłem myśleć o wydarzeniach dzisiejszego dnia, ale myśli coraz intensywniej zanurzały się w upalnym, bezwietrznym powietrzu i zaczynały być coraz bardziej senne. Zrezygnowałem z rozmyślań, palce przestały się przesuwać po koralikach różańca i zasnąłem. Ale upał nie pozwolił długo spać. Usłyszałem też warkot spalinowych pił. Po drugiej stronie Prosny pojawili się robotnicy i rozpoczęła się ostra akcja wycinki nadrzecznych drzew, rok temu oznakowanych i przeznaczonych na zagładę. W pierwszej kolejności przestały istnieć te najpiękniejsze, fantazyjnie powyginane, tworzące powietrzne mosty nad korytem rzeki. Jeszcze wczoraj robiłem im zdjęcia, bo tworzyły jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne w pięknie pejzaże nadrzeczne. Ze smutkiem spojrzałem na potężną i najpiękniejszą wierzbę, tuż pod moim oknem, naznaczoną czerwonym lakierem – symbolem zagłady. Język techniczny opisuje te wydarzenia beznamiętnie, bez cienia emocji, jako rozpoczęcie prac regulacyjnych koryta Prosny. Z nostalgią wróciłem do domu i zamknąłem okna by nie słyszeć złowrogich odgłosów pił.

 

Poprawiony: czwartek, 09 maja 2013 13:08
Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 następna > ostatnia >>

Strona 13 z 24